W niedawnym komunikacie DaWanda, ku zaskoczeniu wielu, poinformowała o zamknięciu platformy. Po 16 latach w Europie, w tym 6 w Polsce, mimo wzrostu przychodów o ponad 21 procent w ubiegłym roku – okazało się, że biznes nie był opłacalny. Bez swojego miejsca w sieci pozostało wielu sprzedawców, którzy przyzwyczaili klientów do zakupów w swoich sklepach właśnie na Dawandzie. Teraz mają kilka tygodni na stworzenie  i realizację planu awaryjnego. Czy im się uda?

 

Wiele lat temu, tuż po studiach, założyłam pierwszą działalność, która miała związek z projektowaniem biżuterii. Jako mały twórca, który nie zatrudniał dodatkowych osób, musiałam radzić sobie nie tylko z częścią kreatywną mojego biznesu, ale także ze sprzedażą, marketingiem, windykacją, częściowo księgowością, obsługą klienta itp., itd. Dużo jak na jedną osobę. Dlatego chętnie dołączałam do platform sprzedażowych typu Etsy czy DaWanda, które zdejmowały ze mnie część obowiązków związanych z promocją. Wygodne. Klienci trafiali do mnie poprzez produkty promowane na głównej stronie platformy czy newsletterów wysyłanych przez galerię. Z czasem przyzwyczaili się do tego, gdzie mnie znaleźć.

 

Po jakimś czasie moje drogi z projektowaniem się rozeszły. Wciąż jednak z zainteresowaniem obserwuję rynek rękodzielniczy i niezależnych projektantów, którzy niesamowicie rozwinęli swoje marki. Zaciekawienie niestety często równa się przerażeniu, gdy widzę, że jedynym kanałem sprzedaży jest nienależąca do projektanta platforma. Zawsze wtedy w mojej głowie pojawia się pytanie „A co jeśli…?” 

 

Pytanie zresztą pojawia się nie tylko przy lokowaniu całej sprzedaży w zewnętrznym miejscu. To samo dotyczy marek, które jedyną swoją komunikację prowadzą na fanpage’u, Instagramie, Youtube czy innym kanale social media, zapominając, że żadne z tych miejsc nie należy do nich. I w każdej chwili, wbrew swojej woli, mogą z niego zniknąć.

 

Przykładów jest wiele. Choćby fanpage Social Media Examiner (w tej chwili liczący ok. 530 tys. fanów; wówczas ok. 300 tys.), który na skutek najprawdopodobniej błędu Facebooka, został jakiś czas temu zablokowany. Tym samym administratorzy Social Media Examiner nie mogli komunikować się ze swoją społecznością w sposób, jaki robili to do tej pory. Nie mogli podjąć na fanpage’u żadnej aktywności, bo nie mieli do niego dostępu.

 

To mogło spotkać każdego.

 

Na szczęście Social Media Examiner to specjaliści, którzy wiedzą, że Facebook jest potężnym narzędziem, ale to, co tak naprawdę się liczy i co naprawdę jest ważne, to posiadanie własnej strony internetowej i listy mailingowej, za pomocą której w każdej chwili można się kontaktować ze swoimi odbiorcami.

 

Dla Social media Examiner sytuacja skończyła się dobrze – fanpage został odzyskany. Nie każdy jednak ma tyle szczęścia. Pamiętajcie: zablokowany fanpage to brak dostępu do fanów na Facebooku.

 

Jeśli nie jesteście przekonani, dlaczego warto zainwestować w swoją stronę www, pozwólcie, że wymienię kilka powodów:

 

  1. Twoja strona internetowa to Twoje centrum dowodzenia. Ty decydujesz, jaki ma układ, Ty wybierasz kolory, grafikę. I w końcu – co najważniejsze, Ty decydujesz, jaka treść się na niej znajduje
  2. Ty decydujesz, jak wyglądają poszczególne teksty na blogu, jaką mają długość, śródtytuły, wyboldowania, grafikę
  3. Możesz zaprezentować siebie, swoją markę, w sposób, który jest dla Ciebie najodpowiedniejszy
  4. Za pomocą www możesz sprzedawać swoje produkty – fizyczne lub wirtualne, umawiać klientów na konsultacje itp.
  5. Na swojej stronie możesz umieszczać reklamy, tworzyć promocje, przedstawiać efekty współpracy z markami
  6. Klient, który chce się z Tobą skontaktować, dzięki www może to zrobić bezpośrednio. W wielu galeriach internetowych wciąż kontakt klient-sklep jest utrudniony (np. przechodzi przez moderację administratorów galerii)
  7. Na końcu najważniejsze – na swojej stronie możesz umieścić zapis do newslettera. Dzięki czemu w każdej chwili, kiedy tego chcesz, możesz poinformować osoby znajdujące się na liście o Twoich najnowszych projektach, promocjach, wydarzeniach itd.

 

To zaledwie kilka z wielu powodów, dla których warto jest założyć swoją stronę www – jedyne miejsce w sieci, które jest nasze i na które mamy w 100% wpływ. Sprzedawcy i projektanci, którzy bezgranicznie zaufali DaWandzie i całą sprzedaż ulokowali w tym jednym miejscu, teraz stoją przed nie lada wyzwaniem. Nie tak łatwo jest nakłonić ludzi do zmiany przyzwyczajeń i zakupów w innym miejscu. Nawet jeśli asortyment pozostaje ten sam. Potwierdzają to liczne głosy konsumentów w sieci, którzy zarzekają się, że nie będą robić zakupów na Etsy (Etsy przejęło DaWandę, w związku z czym sprzedawcy będą mogli tam kontynuować sprzedaż).

 

Na pewno jednak znajdą się i tacy projektanci, którzy tym razem bezgranicznie zaufają Etsy. Czy w ich głowie pojawi się pytanie „A co jeśli…?”