Często, podczas szkoleń czy warsztatów, wypływa problem kupowania fanów, którzy zasilą nasz facebookowy fanpage. Z taką propozycją wychodzą również osoby, które mediami społecznościowymi zajmują się na co dzień. Powinny zatem wiedzieć, czym grozi taka praktyka. Dlatego dzisiejszy wpis dedykuję tym, którzy zastanawiają się nad zakupem fanów, planują lub którym agencje social media doradzają takie praktyki (uciekajcie od nich daleko!).

 

Wiem, każdy chce mieć wielu fanów na fanpage’u. Głównie dlatego, że “to dobrze wygląda”. Bo przecież gdy wejdziemy na fanpage, który ma trzech fanów na krzyż, to jest on mniej wiarygodny niż ten, który ma trzydzieści tysięcy. Niby tak, udowodnię wam jednak, że lepiej poświęcić więcej czasu, także więcej pieniędzy i zdobyć fanów, którzy są prawdziwi, lojalni, a w efekcie końcowym – zostaną Waszymi klientami. I jeśli nie będzie ich na początku tyle tysięcy, ile Wam się marzy – nie martwcie się. Lepsza mniejsza, lecz zaangażowana grupa, niż większa, ale kompletnie nami nie zainteresowana.

Zatem,

dlaczego nie warto kupować fanów?

    1. Konta, które kupujesz (na Allegro czy gdziekolwiek) bardzo często są nieaktywne. To tzw. fejkowe konta, które powstały tylko po to, by ktoś mógł na nich zarabiać. Co to dla Ciebie oznacza? Ano tyle, że co prawda na początku liczba fanów w sposób magiczny wzrośnie, ale żaden z nich nie będzie komentował Twoich postów czy na nie reagował.

 

    1. Załóżmy jednak, że sprzedawca przekonuje Cię, że konta są prawdziwe, aktywne. Cieszysz się, bo trafisz do prawdziwych ludzi i oni będą zachwyceni Twoim fanpagem. produktem czy usługą. Ale czy na pewno? Myślisz, że kogoś z Tajlandii lub Turcji zainteresuje to, co piszesz (zapewne) po polsku?

 

    1. Dobrze, idźmy dalej. Niech sprzedawca Cię przekona, że konta są aktywne, a dodatkowo pochodzą z Polski. To już jest pełnia szczęścia! Ale zastanów się – czy to na pewno są osoby, do których chcesz kierować swoją ofertę? Czy to jest dokładnie Twoja grupa docelowa? Załóżmy, że jesteś producentem smoczków dla dzieci – ilu spośród kupionych przez Ciebie fanów chce mieć Twój produkt?

 

    1. Przyjmijmy teraz, że powyższe punkty i zastrzeżenia Cię nie przekonały. Kupujesz fanów. Cieszysz się, zwłaszcza, że chwilowo zasięgi wskoczyły. Nagle jednak… spadają. Dlaczego? Na początek – wróć do punktu pierwszego. Brak zaangażowania fanów pod postami to ich mniejsze zasięgi (zauważyliśmy to zwłaszcza po zmianach algorytmu w styczniu 2018 roku). Druga sprawa – Facebook regularnie usuwa konta, które są nieaktywne. Więc i liczba fanów, i zasięg będą spadać.

 

    1. Kolejna sprawa – jeśli kiedykolwiek zechcesz zlecić reklamę na swoich fanów i ich znajomych, będą to pieniądze wyrzucone w błoto. Dlaczego? Jeśli to konta nieaktywne – siłą rzeczy nie zareagują. Nawet jeśli to konta aktywne, to zapewne niezainteresowane Twoją ofertą. Wydasz pieniądze na reklamę, i zamiast zarobić – stracisz.

 

  1. To widać. Widać, ze fanpage ma kupionych fanów. Jeśli wchodzisz na fanpage, który ma tydzień, dwa posty i tysiąc fanów (i nie jest kolejnym fanpagem celebryty) – to jest podejrzane. Jeśli widzisz fanpage. który jest niszowy (czyli znowu: nie celebryta, nie moda, nie motoryzacja, dzieci czy jedzenie), a dodatkowo ostatni post opublikował pół roku temu i już wtedy było pod nim pięć reakcji – to też jest podejrzane. Chcesz zadziałać wizerunkowo – ok, ale kupowanie fanów nie jest dobrym pomysłem.

 

Zatem

jak legalnie pozyskiwać fanów na Facebooku?

Prowadzenie fanpage’a, który ma sprzedawać, to praca. I to często 24/h. Jeśli nie masz czasu, przekaż prowadzenie osobie, która chce, potrafi i czuje temat. Jeśli chcesz sam zająć się tematem, pamiętaj, by regularnie publikować posty, które interesują Twoją publiczność (w tym celu analizuj statystyki!). Zadbaj o dobrą oprawę graficzną, która będzie Cię wyróżniać. Próbuj różne typy postów – post ze zdjęciem to nie jest jedyna możliwość 😉 Komentuj, rozmawiaj i bądź ze swoimi fanami. I nie uciekaj od reklamy. Skoro Twój fanpage ma sprzedawać, Ty także musisz w niego zainwestować.

A teraz do dzieła!

 

kurs marka osobista