Czy kiedykolwiek czuliście się jak oszuści? Myśleliście, że inne osoby Was przeceniają, że niesłusznie jesteście chwaleni lub Wasz awans był pomyłką? To jest właśnie impostor syndrome, czyli syndrom oszusta – zjawisko, które podobno dotyka nawet 70% osób na świecie, na pewnym etapie ich życia.
O tym, skąd się wziął syndrom oszusta, kiedy się z nim spotykami i co najważniejsze czy, a jeśli tak, to w jaki sposób możemy z nim walczyć – o tym będę mówiła w dzisiejszym odcinku.

 

Dla tych, którzy lubią słuchać, odcinek dostępny jest poniżej w playerze oraz we wszystkich aplikacjach podcastowych.
Dla tych, którzy wolą czytać – poniżej jest transkrypcja odcinka.

SŁUCHAJ NA ITUNES,STITCHER I SPOTIFY

Podcastu możesz posłuchać w aplikacjach iTunesStitcherSpotify i większości pozostałych odtwarzających podcasty. Możesz także słuchać bezpośrednio na tej stronie (player znajdziesz u góry strony) lub pobrać na dysk swojego komputera. A jeśli wolisz Youtube, zapraszam Cię tutaj.

Poświęć proszę chwilę i podziel się swoją opinią w aplikacji iTunes i Stitcher. Udostępnij ten odcinek także innym osobom, by miały możliwość go posłuchać. Dziękuję!

TRANSKRYPCJA ODCINKA

Sam opis zjawiska po raz pierwszy pojawił się w 1978 r. w artykule napisanym przez Pauline Rose Clance i Suzanne A. Imes, które zajmowały się psychologią kliniczną. Zaobserwowały one tendencję wśród wysoko postawionych kobiet do uważania siebie za niewystarczająco inteligentne i przeceniane przez innych

Gdybyśmy mieli stworzyć definicję syndromu oszusta, to jest to zjawisko, które powoduje, że nie mamy wiary we własne osiągnięcia, chociaż istnieją zewnętrzne dowody potwierdzające nasze kompetencje. W wyniku tego zjawiska czujemy się oszustami, czyjemy że nie zasłużyliśmy na sukces.

Czy cierpisz na syndrome oszusta? Hm, może cierpisz jest tu zlym sformułowaniem. Czy doświadczasz syndromu oszusta? Jeśli myślisz, że nie zasługujesz na to,c o masz, że nie zasługujesz na awans, uważasz, że zaraz ktoś zdemaskuje Twoją niewiedzę – to być może jest to syndrom oszusta.

Zajęła się nim m.in Dr Valerie Young, która podczas swoich studiów spotkała się z artykułem wspomnianych wcześniej Pauline Clance i Suzanne Imes i z zagadnienia syndromu oszusta zrobiła core swoich późniejszych działań.

Valerie Young podzieliła ludzi doświadczających syndromu oszusta na na cztery podgrupy:

Pierwsza z nich to perfekcjoniści – i to mnie chyba specjalnie nie dziwi… bo perfekcjoniści rzadko czują się zadowoleni ze swojego sukcesu, rzadko go zauważają i doceniają, uważają, że przecież mogliby się bardziej postarać.

Potem mamy superwoman albo superman.
Wg wspomnianej Dr Young, ten typ wciąż ciśnie do przodu, żeby zrobić jeszcze więcej, ale tak naprawdę ukrywa w ten sposób swoją niepewność.
Poznamy go po tym, że zostaje dłużej w pracy, nawet jeśli zrobił już to, co było na dany dzień zaplanowane, że nie potrafi odpoczywać i stresuje się, gdy nie pracuje i uważa, że musi pracować jeszcze więcej, by zasłużyć na swoją pozycję.

Kolejny typ wg dr Valerie Young to naturalni geniusze. I to są tacy ludzie, którzy oceniają swoje kompetencje na podstawie tego, jak łatwo i szybko się czegoś uczą. Czyli jeśli nauka czegoś zajmuje im dużo czasu, wtedy czują wstyd. Naturalni geniusze mają w sobie coś z perfekcjonistów, ale dodatkowo jeszcze, poza wysokimi wymaganiami, oceniają się na podstawie osiągnięcia celu już za pierwszym podejściem.

Soliści to czwarty typ, który mierzy się z syndromem oszusta. Te osoby nie potrafią prosić o pomoc, ponieważ w ten sposób, pracując zupełnie solo, chcą potwierdzić swoją wartość.

I ostatni tym, eksperci. Oni mierzą swoją kompetencję na podstawie tego, co wiedzą i ile wiedzą lub mogą zrobić.
Obawiają się, że nigdy nie będą wiedzieli wystarczająco dużo i ktoś w końcu odkryje ich brak wiedzy czy doświadczenia. To osoby, które np. nie złożą swojego cv w sprawie pracy dokóki nie upewnią się, że spełniają każdy warunek zawarty w ogłoszeniu. Albo wciąż się szkolą, bo wg nich certyfikaty są najlepszym sposobem na udowodnienie posiadanych umiejętności.

Czy któryś z tych typów brzmi dla Was znajomo?

Syndrom oszusta opisuje także Olivia Fox Cabane w książce Mit Charyzmy. Podaje przykład studentów Standford Business School. Na pytanie, ilu z nich uważa, że dostało się na studia w skutek błędu komisji rekrutacyjnej – od razu rękę podnosi 2/3 sali.

Ale dotyka on nie tylko studentów czy pracowników korporacji. Do odczuwania syndromu oszusta przyznają się też gwiazdy. Np. Michelle Pfeiffer powiedziała w wywiadzie dla magazynu Interview w 2017 roku:

Wciąż czuję lęk, że jestem oszustem i w koncu zostanie to odkryte. Właśnie napisał do mnie  Steve Kloves, reżyser The Fabulous Baker Boys z pytaniem, jak idzie praca przy Morderstwie w Orient Expresie. A ja odpowiedziałam – Znasz mnie, mam uczucie, że rujnuję ten film. Myślę, że to dlatego, że zbyt wcześnie zaczęłam pracę i nie byłam na to jako dziecko gotowa. Nie miałam żadnych formalnych kursów. Po prostu uczyłam się na oczach całego świata. I dlatego wciąż mam poczucie, że któregoś dni wszyscy odkryją, że jestem oszustem i że naprawdę nie wiem, co robię.

Michelle Pfeiffer nie jest jedyna w swoich obawach. Do podobnych myśli przyznają się Emma Watson, Kate Winslett, Tom Hanks czy Sheryl Sandberg.

Podobno nawet Albert Einstein pod koniec życia powiedział swojemu przyjacielowi, że czuje się mimowolnym oszustem z powodu przeceniania jego dorobku naukowego.

A jak się maja media społecznościowe do syndromu oszusta?

Okazuje się, zresztą nie jest to też chyba dużym zaskoczeniem, że wcale nie pomagają. Z reguły umieszczamy tam zdjęcia i posty dotyczące naszego idealnego życia, chwil, którymi można się zachwyca, które można pokazywać innym. Na tej podstawie odbiorcy oceniają nasze życie jako idealne, takie, do jakiego samo chcą dążyć. Tymczasem wiemy, że to jest zaledwie wycinek naszego dnia – ładny, kolorowy, estetyczny. A pozostała część jest zwyczajna, jak zwyczajne jest życie innych. I gdy dostajemy pod postem komentarze w stylu – masz idealne życie, jaka jesteś piękna, wow, zazdroszczę itd, to syndrom oszusta krzyczy w nas, że oni wkrótce się dowiedzą, że wcale tacy nie jesteśmy.

Jak sobie z tym radzić? Przede wszystkim uświadomić sobie, że decydujemy się umieszczać zdjęcia pokazujące naszą lepszą część dnia nie dlatego, że wstydzimy się pozostałej części, ale dlatego, że jest ona prywatna i z tego powodu jej nie umieszczamy. I to jest ok. Nie ma to wpływu na to, czy jesteśmy dobrą czy złą osobą, po prostu jest miejsce, w którym postawiliśmy granicę.

Pozytywne komentarze to jedna. Inną sprawą jest szum informacyjny i dostęp do wiedzy, jaką daje nam internet. Zawsze znajdziemy tam osoby, które wiedzą więcej niż my. A przynajmniej takie sprawiają wrażenie. Najprawdopodobniej przeczesując internet, znajdziemy też informacje, które uzupełniają naszą wiedzę albo całkowicie jej zaprzeczają. W pewnym momencie zaczynamy się czuć niepewnie.

Przeglądając media społecznościowe, natrafiamy też na posty, wpisy, artykuły, vlogi czy podcasty, które wg nas są idealne i zdaje się, ze były tworzone od ręki. Tymczasem my, zanim cokolwiek wypuścimy w świat, spędzamy nad tym godziny. Ale to znów jest złudne wyobrażenie. Nie wiemy, ile inni spędzili czasu nad swoim artykułem czy nagraniem. Nie wiemy, od jak dawna zbierali materiały, ile razy je edytowali i ile czasu przeznaczyli na tworzenie. Tego nie widać, bo nikt się nie chwali tym, że od kilkunastu godzin siedzi nad jednym tekstem. Ale pochwali się, że już go napisał.

Jak sobie poradzić z syndromem oszusta?

Po pierwsze uświadomić sobie, że dotyka to znacznej liczby osób, także tych, które są powszechnie podziwiane i doceniane.  Kate Winslett powiedziała, że czasem gdy się budzi rano, tuż przed kolejnymi zdjęciami, myśli, że tym razem nie da rady, że jest oszustem.

Po drugie uświadom sobie, że Twój sukces jest Twoim sukcesem, zasługą Twojej pracy, efektem wiedzy, doświadczenia, praktyki. Nie jest czymś, co na ciebie spłynęło. Wiele osób rodzi się w uprzywilejowanym otoczeniu, ale i tak potrafią spieprzyć to, co mają. Więc rodzina, otoczenie, okoliczności mogą Ci pomóc, ale na pewno nie stanowią pewnika Twojego powodzenia.

Spróbuj także mniej koncentrować się na sobie, bardziej na wartości, jaką dajesz innym. I tu już teraz odsyłam Cię do następnego odcinka podcastu, w którym będę rozmawiała z Tomkiem Pasiutem o nagraniach video. I przez znaczną część rozmowy będzie powracał temat… odczepienia się od siebie.

W lepszym postrzeganiu Ciebie może Ci pomóc także kolekcjonowanie dobrych komentarzy na Twój temat. To może być folder w komputerze, gdzie będziesz trzymać zrzuty ekranu, albo słoik, do którego będziesz wrzucać przepisane komentarze na Twój temat. W chwilach słabości zajrzyj tak i zobacz, jak Cię widzą inni.

Pomoże także… zaprzestanie porównywania się z innymi osobami. Wiem, to trudne. Być może będzie wymagało od Ciebie wylogowania się na jakiś czas z mediów społecznościowych lub znacznego ograniczenia swojej tam obecności. Ale będzie warto.

W chwilach, gdy obawiasz się, że jesteś oszustem, uświadom sobie, że to tylko syndrom oszusta przez Ciebie przemawia. Zaakceptuj to i działaj dalej! W tej kwestii polecam Ci zwłaszcza książki, których autorem jest Jon Kabat Zinn.

A przede wszystkim pamiętaj – to, że się pomyliłeś, nie oznacza, że jesteś oszustem. W czasach, gdy wszystko tak szybko się rozwija, gdy mamy dostęp do coraz to nowszych badań, gdy nowsze zaprzeczają starszym – nietrudno się pomylić. I nie ma w tym nic strasznego.